Logo Kopalni

 

Powrót do strony głównej

 

Katastrofa górnicza 

 

2007 rok 30-lecie katastrofy Kopalni Soli w Wapnie

 

5.08.2007 r. - uroczystości rocznicowe

Przemówienie 

autora książki

Kopalnia Wczoraj i dziś.

Zarys dziejów Kopalni Soli w Wapnie (1911-1991)

Marcina Lisieckiego

   Marcin Lisiecki 

Marcin Lisiecki

autor książki

 Kopalnia wczoraj

i dziś. Zarys dziejów Kopalni Soli w Wapnie (1911-1991)

 

autor strony internetowej poświęconej

Kopalni Soli w Wapnie

 

 Wapno, 5 sierpnia 2007 r.

Panie Przewodniczący, Wysoka Rado, Zaproszeni Goście!

 Przed laty Zygfryd Jankowski w jednym ze swych maszynopisów zanotował: „O Kopalni w Wapnie można napisać wiele tomów. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś to zrobi”.

30 lat po katastrofie po przeszło 3 letniej żmudnych, wielogodzinnych poszukiwaniach materiałów źródłowych, ich historycznych analizach, weryfikacjach opisów wielu wydarzeń, ich przebiegu, licznej korespondencji z Urzędem Gminy Wapno, Starostwem Powiatowym w Wągrowcu, Okręgowym Urzędem Górniczym w Poznaniu, Archiwum Państwowym w Gnieźnie i Poznaniu, rozmowach z byłymi pracownikami w dniu 13 lipca bieżącego roku udało się zaprezentować efekt tych działań w postaci książki o tutejszej Kopalni.

Zagadnienia w niej poruszone są bardzo rozległe i odległe w czasie, stanowiąc dla historyka nie związanego bezpośrednio z tutejszym środowiskiem nie lada wyzwanie. Książkę zadedykowano Pamięci Wszystkich Nieznanych, Cichych, Pełnych poświęcenia pracowników Kopalni Soli w Wapnie. Wśród Nich był mój Dziadek Edmund i Ojciec Stefan, którzy przez lata dojeżdżali tu z Kcyni.

Pomysł napisania pracy o historii Kopalni nie wziął się znikąd. Dojrzewał latami. Przyszło mi wzrastać w atmosferze codziennych rozmów o sytuacji awaryjnej w Kopalni. To z dzieciństwa pamiętam pojęcia: „Alpine”, woda, kurzawka, tubingi, przytamki, ewakuacja, zapadliska, Kłodawa.

To moje coroczne wyjazdy na kolonie letnie do Łukęcina, gdzie poznałem wielu ludzi mieszkających bądź wywodzących się z Wapna.

Ojciec wiele mówił o swoich codziennych zjazdach, trudnej i ryzykownej pracy pod ziemią. Jednak kiedy Go zabrakło, z lat jego pracy oprócz przekazywanych nam relacji ustnych pozostało kilka fotografii, legitymacji służbowych, dyplom, odznaczenia, bryłka kryształowej soli z poziomu III Kopalni.

Dotychczas Kopalnia Soli w Wapnie doczekała się jedynej pracy monograficznej, zakończonej na jubileuszowym roku 1961, kiedy obchodzono 50-lecie jej istnienia. Później pojawiały się pisane na potrzeby ówczesnej sytuacji jedynie artykuły prasowe prezentujące najczęściej plany wydobywcze i ich realizacje, perspektywy dalszego rozwoju Kopalni i Wapna aż po rok pamiętny 1977, kiedy to ukazały się nieliczne informacje o katastrofie. To właśnie brak informacji powodował wśród ludzi nie związanych z Wapnem i Kopalnią bądź niewiedzę, bądź też przejaskrawianie dziejących się tu wydarzeń.

Książka traktuje o dziejach zakładu od początku jego budowy aż po czas jego całkowitej likwidacji. Wiele miejsca poświęcono katastrofie Kopalni i powierzchniowej tragedii osiedla przedstawiając wydarzenia na podstawie bogatej, jak najbardziej wiarygodnej dokumentacji źródłowej w postaci protokołów Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego, Księgi Sztabowej Sztabu Akcji Ratowniczej.

Okres pokatastrofalny, kiedy Kopalnię z zakładu górniczego przekształcono w zakład remontowy potraktowany został w sposób bardzo syntetyczny.

W latach sześćdziesiątych na łamach prasy ówczesnego Dyrektora Kopalni Stanisława Hwałka zapytano czy to jest jego zasługa, że Kopalnia przynosi tak wielkie zyski, że prowadzone jest tak wielkie wydobycie. Dyrektor odpowiedział, że wyniki uzyskiwane przez Kopalnię są zasługą całej załogi. To, że książka „Kopalnia Wczoraj i Dziś” powstała jest zasługą grupy ludzi z Wapna, Wągrowca, Kłodawy, Janowca Wielkopolskiego, Wałbrzycha, Szczecina, Turzy:

Jerzego Czajkowskiego, Wojciecha Muszyńskiego, którzy na potrzeby moich poszukiwań nie szczędzili swego czasu służąc swoimi zbiorami, Edwarda Dominiaka, Henryka Gawrońskiego, Stefana Góreckiego, Stanisława Szejnera, Henryka Maślanki, Zenona Rejmenta, Mieczysława Synorackiego i spędzone u nich niezliczone godziny podczas których odkrywali mi nieznane epizody z dziejów zakładu, Zygmunta Kubasika, który nigdy nie odmówił mi swej pomocy, czasu, archiwaliów. To w głównej mierze On pomagał docierać do materiałów dawno już zakurzonych, zapomnianych.

Bogdana Imbóra, Andrzeja Jóźwiaka, Zdzisława Konka, Jerzego Kruszka, Annę Michalak, Antoniego Wierzbickiego, z którymi korespondowałem w trakcie zbierania materiałów o historii Kopalni.

Na nasze działania nie pozostali obojętni Zbigniew Baranek, Regina Gawrońska, Wanda Kaiser, Tadeusz Kramer, Tadeusz Lempka, Bolesław Olejnik, Kazimierz Rogaliński, Jadwiga Sierszulska, Stanisław Strzelecki, Eugeniusz Szopiński, Henryk Wesołowski, Mirosław Wojciński, dzieląc się swoimi bogatymi wspomnieniami spędzonymi w tutejszej Kopalni. To wreszcie syn Głównego Geologa Kopalni Piotr Kolonko, który na potrzeby książki nadesłał swoje Wapieńskie wspomnienia.

Choć nie do wszystkich dotarłem bezpośrednio, to dzięki pomocy młodzieży miejscowej szkoły w osobach: Karolina Grajek, Ilona Frasz, Daria Rajnik, Anna Baczyńska, Tomasz Żarnowski, Roksana Kurz, Adrianna Kozłowska, Jagoda Olejnik, Anna Dawidowicz, Łukasz Sturma, Anna Olszewska, Milena Strzelecka, Monika Wiertel, Elżbieta Dawidowicz wraz z opiekunem Maciejem Ryska stworzyliśmy jeden z rozdziałów książki przeprowadzając wywiady z wymienionymi wcześniej byłymi pracownikami Kopalni. To wreszcie Marek Ryska, który za sprawą strony internetowej poświęconej Kopalni postanowił włączyć się w jej wir sporządzając wywiad ze swoim dziadkiem Henrykiem Wesołowskim.

Świadkami godzin spędzonych przed monitorem komputera są moi najbliżsi: żona Dorota, córka Monika. Wiele faktów o dziejach Kopalni związanych bezpośrednio czy pośrednio z moim Ojcem stanowiących dla mnie jakiś punkt zaczepienia w początkowym okresie poszukiwania i weryfikowania wiadomości przypomniała mi moja mama Teresa.

Duży wkład w fakt ujrzenia książki na światło dzienne mają Leonard Przesławski i Stefan Grzegorski, a także Zbigniew Wiśniewski i Sylwester Kantorski, z którymi spotykaliśmy się przez ostatnie pół roku podczas realizacji projektu „Solny Most”, w trakcie tworzenia strony internetowej poświęconej Kopalni i prac nad tworzeniem książki.

O tym, że nasze działania miały sens, świadczą napływające maile od ludzi kiedyś związanych z Wapnem a dziś zamieszkujących różne krańce Polski. Wymienię tu korespondencję z Ewą Dudek z Wałbrzycha, córką byłego kapelmistrza kopalnianej orkiestry Zbigniewa Dudka oraz Krzysztofem Małachowskim ze Szczecina, byłym mieszkańcem Wapna, recenzentem książki o Kopalni.

To właśnie Oni utwierdzali mnie w przekonaniu, że książka o Kopalni jest potrzebna.

To, że książka nie zawiera wszystkich wydarzeń, nie wymienia wszystkich nazwisk osób w nich uczestniczących, wytłumaczyć można brakiem odpowiednich potwierdzeń w dokumentacji źródłowej będącej w niektórych momentach niekompletną.

Czy powstanie kolejny tom o Kopalni Soli w Wapnie? Myślę, że nie trzeba będzie czekać kolejne 44 lata.

Marcin Lisiecki

Przemówienie Leonarda Przesławskiego 

czako gornika